45:42
m.rekinek

,,PRZEPRASZAM Z CAŁEGO SERCA WSZYSTKICH, KTÓRYCH ZASZCZEPIŁAM'' - wyznanie lekarki z Berlina.
ABY POJAWIŁY SIĘ NAPISY PL - kliknij napis ,,niemiecki'' na filmie , następnie ,,PRZETŁUMACZ'' pod filmem
Lekarka Bettina Komm opowiada swoją osobistą historię: od zaufania oficjalnej wersji wydarzeń związanych z COVID-19, przez ciężką chorobę, po szczepienia przeciw COVID-19, które sama otrzymała, i konsekwencje, które nadal wpływają na jej życie. W rozmowie z Johannesem Clasenem otwarcie mówi o swojej długiej gehennie, pracy w centrach szczepień i problemach zdrowotnych, które teraz kojarzy ze szczepieniami. To poruszająca i szczera relacja lekarki, która zmaga się z konsekwencjami – a mimo to wciąż ma nadzieję na wyzdrowienie. Osoby zainteresowane rozmową z dr Komm proszone są o kontakt mailowy pod adresem info@mwgfd.org.
youtube.com/watch?v=lymP3ba4VtM

52,4 tys.

Na co się komu zdadzą dziś jej przeprosiny jak tyle ludzi zmarło lub ma komplikacje po szczepienne.

IS 2201

Należałoby pomyśleć o poważniejszym zadośćuczynieniu.

m.rekinek

„Mój obrzęk limfatyczny pogarszał się po każdym szczepieniu; miałem go po operacji i pogarszał się po każdym szczepieniu, podobnie jak mój ogólny stan.”
Konsekwencje fizyczne odczuwalne są do dziś i wpływają na jej egzystencję.
„Katastrofalny” – tak opisuje swój stan, mówi przez łzy.
Codzienne życie dr Bettiny Komm zdominowane jest teraz przez objawy ciężkiego ME/CFS, dodatkowo wywoływane przez reaktywację cytomegalowirusa i wirusa Epsteina-Barr. Budzi się rano już z bólem i uczuciem ciężkości. Musi wykonywać wszystkie czynności bardzo powoli i spokojnie.
„Wstawanie, robienie kawy, chodzenie do łazienki – wszystko to wymaga absolutnego spokoju i ciszy, [...] nic z zewnątrz nie powinno mnie stresować”.
W rezultacie nie jest już w stanie pracować.
Nie może też kontynuować swojego dawnego hobby, polowania. Ponieważ nie jest w stanie sama dotrzeć na tereny łowieckie, przyjeżdża...
„Dziś nie pójdę do lasu, nie sam. [...] Jeśli ktoś mnie tam zabierze, to pewnie będę tam tylko pół godziny, a potem będę musiał wrócić i dzień praktycznie się skończy”.
Przeszkody finansowe i biurokratyczne pogarszają jej sytuację. Do niedawna otrzymywała rentę inwalidzką, ponieważ eksperci „ wzbudzili u mnie podejrzenia natury psychologicznej i… dali mi rok na odzyskanie szczęścia”. Najwyraźniej jej się to udało, mówi z goryczą, ponieważ oficjalnie uznano ją za zdrową. W rezultacie jest obecnie poważnie chora i bez dochodów, a jej apelacja wciąż jest w toku.

m.rekinek

WYWIAD W SKRÓCIE
Kilka tygodni temu Bettina Komm, lekarka z Berlina, skontaktowała się z organizacją „Lekarze i Naukowcy na rzecz Zdrowia, Wolności i Demokracji” (MWGFD) z raportem. Następnie skontaktowano się z nią i zorganizowano wywiad. W wywiadzie Bettina Komm opowiada historię kobiety, która jako lekarka zaufała publicznej narracji, sama ciężko zachorowała i teraz odczuwa głęboki żal. W rozmowie z Johannesem Clasenem otwarcie mówi o swojej długiej gehennie, pracy w centrach szczepień i problemach zdrowotnych, które po długim procesie uczenia się kojarzy ze szczepieniami. (hl)
Wywiad poprzedzony jest poniższym fragmentem jej raportu, który przesłała do MWGFD (hl):
„Szczepiłem ludzi. Motywowałem ludzi do szczepień i wiem, że to również wyrządziło krzywdę. Biorę za to pełną odpowiedzialność.
Chcę przeprosić wszystkich: wszystkich, których zaszczepiłem, a którzy mieli problemy zdrowotne, wszystkich, których wspierałem, a którzy cierpią dzisiaj, wszystkich, którzy mogą jeszcze nie wiedzieć, że ich dolegliwości są związane ze szczepieniem. Naprawdę przepraszam z głębi serca. Wtedy nie wiedziałem, że jest inaczej. Nie mogłem wiedzieć inaczej, ale teraz to widzę i akceptuję to poczucie winy”.
Autor: Elisabeth Maria
Lekarka, Bettina Komm, mówi cicho i z intensywnym skupieniem – czasem z trudem dobierając słowa, czasem walcząc ze łzami. Jej historia to historia kobiety, która jako lekarka zaufała publicznej narracji, sama ciężko zachorowała i dziś odczuwa głęboki żal. To historia osoby, która – w poszukiwaniu uzdrowienia – niesie w sobie ostrożną nadzieję. Bettina Komm zaszczepiła się i została zaszczepiona – i chce o tym otwarcie mówić.
„Chciałbym tutaj poruszyć temat choroby, ale także kwestię szczepień, ponieważ sam zostałem zaszczepiony, doznałem uszkodzeń poszczepiennych, dlatego też osobiście mnie to dotknęło i sam się zaszczepiłem”.
Zaufaj oficjalnej narracji
Bettina Komm, licencjonowana chirurg od 2016 roku, opisuje swoją drogę przez ostatnie kilka lat cichym głosem. Zdania tej delikatnej, pozornie kruchej kobiety są wielokrotnie przerywane pauzami, łzami i trudnością w znalezieniu odpowiednich słów. Musiała bowiem zakończyć praktykę lekarską pod koniec 2019 roku: „Ponieważ sama zachorowałam”.
Choroba, charakteryzująca się objawami, które retrospektywnie kategoryzuje jako objawy COVID-19, zapoczątkowała złożoną gehennę, fundamentalnie zmieniającą jej życie. Początkowo cierpiała z powodu całkowitego wyczerpania, osłabienia, bólu stawów i nadwrażliwości na światło, aż – „Wtedy uznałam to za błogosławieństwo – w końcu ktoś zrozumiał, co mi jest” – zdiagnozowano u niej raka. Po dwóch operacjach i pobycie w rehabilitacji próbowała wrócić do życia.
Ale potem, na początku 2020 roku, pandemia koronawirusa przyćmiła jej codzienne życie. Z powodu problemów zdrowotnych, niepewności i zmartwień, szukała wskazówek u oficjalnych źródeł i zalecała działania. Codziennie wieczorem oglądała Tagesschau (główny niemiecki program informacyjny), aby być na bieżąco, mówi Johannesowi Clasenowi. Regularnie słuchała też podcastu profesora Drostena. Zaufała mu, specjaliście ze szpitala Charité. Uważała go za „ kompetentnego naukowca” , który powołuje się na badania.
„Ufałem, że jest to uzasadnione”.
Zaufanie do oficjalnej linii i poczucie bycia wzorem do naśladowania w swojej społeczności konsekwentnie determinowały jej zachowanie. Bettina Komm nie miała wątpliwości i sumiennie starała się wdrażać wszystkie zalecenia medycyny konwencjonalnej i polityków.
Szczepienia – doświadczenia osobiste i praktyka zawodowa
Kiedy szczepionki stały się dostępne, w lutym 2021 roku otrzymała pierwszą dawkę szczepionki AstraZeneca. Cieszyła się z tego, postrzegając szczepienie jako „wyjście” z lockdownu. Jednak reakcje fizyczne po pierwszej dawce były poważne:
„Ta szczepionka po prostu zwaliła mnie z nóg na dwa tygodnie”.
Powiedziała, że to było „absolutnie okropne ”. Mimo to zaszczepiła się po raz drugi, świadomie wybierając szczepionkę AstraZeneca, opierając się na dostępnych badaniach. Problemy fizyczne nie ustępowały.
„Było podobnie źle. Zaraz po szczepieniu wystąpiły u mnie straszne skutki uboczne”.
Później, gdy AstraZeneca została już wycofana z rynku, otrzymała trzecią dawkę szczepionki – tym razem BioNTech. Jej stan fizyczny stopniowo się pogarszał.
„Mój obrzęk limfatyczny pogarszał się po każdym szczepieniu; miałem go po operacji i pogarszał się po każdym szczepieniu, podobnie jak mój ogólny stan.”
Konsekwencje fizyczne odczuwalne są do dziś i wpływają na jej egzystencję. „Katastrofalny” – tak opisuje swój stan, mówi przez łzy.
Aż do załamania fizycznego, przekonana o wartości swojej pracy, pracowała, równolegle z pracą na pół etatu jako lekarka z domu, raz lub dwa razy w tygodniu w punktach szczepień w Berlinie. Mówi, że lubiła tę pracę, ponieważ nadal postrzegała szczepienia jako niezbędny sposób na wyjście z lockdownu. Co więcej, wynagrodzenie było atrakcyjne. Ponieważ jej stan zdrowia ograniczał ją do pracy w skróconym wymiarze godzin, praca w punkcie szczepień była dobrym sposobem na „zarobienie trochę więcej pieniędzy w banku ”. Z perspektywy czasu zmaga się z odpowiedzialnością za osoby, którym poleciła szczepienia, i za te, które sama zaszczepiła.
„Czuję wielki żal i jest mi bardzo, bardzo przykro, że nie mogłam wtedy zachować się inaczej”.
I dziś jasno formułuje swoje przesłanie do „tych, których zaszczepiłam, ... którym powiedziałam, żeby się zaszczepili”.
„Dziś bym tego nie polecał”.
Konsekwencje: życie z ME/CFS i ekstremalne doświadczenia
Codzienne życie Bettiny Komm zdominowane jest teraz przez objawy ciężkiego ME/CFS, dodatkowo wywoływane przez reaktywację cytomegalowirusa i wirusa Epsteina-Barr. Budzi się rano już z bólem i uczuciem ciężkości. Musi wykonywać wszystkie czynności bardzo powoli i spokojnie.
„Wstawanie, robienie kawy, chodzenie do łazienki – wszystko to wymaga absolutnego spokoju i ciszy, [...] nic z zewnątrz nie powinno mnie stresować”.
W rezultacie nie jest już w stanie pracować.
Nie może też kontynuować swojego dawnego hobby, polowania. Ponieważ nie jest w stanie sama dotrzeć na tereny łowieckie, przyjeżdża...
„Dziś nie pójdę do lasu, nie sam. [...] Jeśli ktoś mnie tam zabierze, to pewnie będę tam tylko pół godziny, a potem będę musiał wrócić i dzień praktycznie się skończy”.
Przeszkody finansowe i biurokratyczne pogarszają jej sytuację. Do niedawna otrzymywała rentę inwalidzką, ponieważ eksperci „ wzbudzili u mnie podejrzenia natury psychologicznej i… dali mi rok na odzyskanie szczęścia”. Najwyraźniej jej się to udało, mówi z goryczą, ponieważ oficjalnie uznano ją za zdrową. W rezultacie jest obecnie poważnie chora i bez dochodów, a jej apelacja wciąż jest w toku.
Jej głęboka rozpacz dotycząca stanu zdrowia i oświadczenia medycyny konwencjonalnej , że „po prostu będzie musiała z tym żyć ”, że „zawsze tak będzie [...] lub gorzej ”, doprowadziły ją „dwa lub trzy lata temu ” do głębokich pytań egzystencjalnych. Zmagała się ze śmiercią i umieraniem.
„Do tego stopnia, że przystąpiłam do stowarzyszenia zajmującego się wspomaganym samobójstwem, ponieważ zadałam sobie pytanie, czy chcę dalej tak żyć?”
Odpowiedź brzmiała: „Może nie”.
To ekstremalne doświadczenie było dla niej nie tylko najgorszym momentem, ale także impulsem do zmiany, impulsem do podjęcia decyzji o życiu:
„To był, powiedziałbym, punkt zwrotny, ... ponieważ nagle otworzyły się drzwi.”
„To, że medycyna konwencjonalna tak to postrzega, nie oznacza, że musi to być prawdą”.
Ten punkt zwrotny przyniósł ze sobą zmianę perspektywy:
„W jakiś sposób otrzymaliśmy dodatkowe informacje z zewnątrz i okazało się, że to, iż medycyna konwencjonalna postrzega sprawę w ten sposób, niekoniecznie oznacza, że jest to prawdą”.
Znalazła lekarzy, którzy dali jej nadzieję i zapewnili, że pięć lat to za mało na wyleczenie.
Zaczęła więc szukać alternatyw i dziś pracuje z metodami alternatywnymi – biorezonansem, naturą, rozwojem osobistym, pracą ze świadomością. Opisuje proces testowania różnych rozwiązań i znajdowania tego, co działa w jej przypadku:
„Podążałem za każdym krokiem, w którym myślałem, że tak, to może się opłacić”.
Dziś jest przekonana:
„Zdecydowanie jest jakieś wyjście. Moim zadaniem jest je teraz znaleźć. Jestem tego pewien. ... Muszę je tylko jeszcze znaleźć”.
Odpowiedzialność i bilans
Bettina Komm chce opowiedzieć swoją historię – publicznie i szczerze. Chce edukować, ostrzegać i brać odpowiedzialność. Świadomość, że podała ten zastrzyk innym osobom, a nawet namawiała własne dzieci do zaszczepienia się, smuci ją. Krytycznie ocenia swoją historię:
„Na krótko przed moim trzecim szczepieniem poczułem, że narażamy się na wiele skutków ubocznych”.
Oto ich konsekwencja:
„Potem przestałam się szczepić i po trzecim szczepieniu stwierdziłam – dość. [...] Nie będę się już więcej szczepić”.
Droga Bettiny Komm jest niejednoznaczna: to droga pracownika służby zdrowia, który zaufał oficjalnej narracji, pacjenta, którego ciało i życie zostały poważnie naznaczone chorobą, matki i lekarza, który podjął decyzje – i bierze za nie odpowiedzialność.
W rozmowie nie ogranicza się do danych medycznych i diagnoz. Mówi o swoich doświadczeniach, lękach, przekonaniach, wyczerpaniu, uświadomieniu sobie, wstydzie, żalu, a także o ostrożnym powrocie do nadziei i osobistej odpowiedzialności.
Była przekonana, że postępuje słusznie i musiała przyznać się do błędu. Ciężar i szczerość tej refleksji skłoniły ją do upublicznienia jej w tej rozmowie: otwarte „zaszczepiłam się” i „przepraszam”, połączone z wyrażeniem chęci dalszego poszukiwania i odnalezienia własnej historii uzdrowienia. Bo Bettina Komm się nie poddała. Pomimo choroby, wstydu i żalu, nadal walczy o uzdrowienie, o zrozumienie i o życie.

Ärztin Bettina Komm: „Das tut mir sehr sehr leid“

piotr2019

idiotka smieje sie, gdy mówi o swoich zbrodniach...