Panie Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości. Zanurzam w Twojej Krwi siebie samego. Wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem. Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie. Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać i mój odpoczynek. Zapraszam Cię, Jezu, do tych sytuacji, spraw, rozmów, prac i odpoczynku. Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie. Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się jej moc. Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła św. i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko Bogu Ojcu przez wstawiennictwo Maryi. Oddaję siebie samego do pełnej dyspozycji Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, bez warunków i bez zastrzeżeń. Amen.
Zdarzyło mi się kiedyś usłyszeć będąc jeszcze na schodach jak osoby w pomieszczeniu niżej dokąd zmierzałem plotkowały o mnie… … Mówiły niby z troską, ale wiele nieprawdziwych rzeczy do tego dodając od siebie przykre komentarze - jakie to było dziwne i nieprzyjemne uczucie. Usiadłem słuchając i czułem się jakbym „wyszedł z ciała” i patrzył na siebie w krzywym zwierciadle. Ogólnie też nieraz słyszałem o sobie rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły. I pewnie wy też to znacie – ten specyficzny ucisk w żołądku, gdy dowiadujesz się, że dodatkowo może jeszcze ktoś, kogo szanujesz, zrobił sobie z twojego życia temat do plotek przy kawie. Ale wiecie, co jest jeszcze trudniejsze? Przyznać się przed samym sobą, że ja też bywałem po tej drugiej stronie. Że też czasem puściłem dalej słowo, które powinno zostać zapomniane. Dziś myślę o tym, jak wielką siłę ma język – potrafi leczyć, ale potrafi też zabić w kimś radość życia bez użycia ani jednego noża. Dlaczego właściwie obmawiamy? …Więcej
NIEWOLNICY KORPORACJI Piątek, 17:40. Biedronka. Kobieta po dwunastu godzinach pracy staje przy kasie samoobsługowej. Dwoje dzieci ciągnie ją za kurtkę. Skanuje. Pakuje. Skanuje. Pakuje. Coś piszczy. Skanuje jeszcze raz. Waga nie łapie. Komunikat: „Proszę czekać na obsługę." Obsługa jest przy innej kasie, bo obsługi zostały trzy osoby na cały sklep. Czeka. Dziecko płacze. Drugie rozlewa sok. W końcu skanuje dalej. Szybko, bo kolejka rośnie, bo ludzie patrzą, bo jest zmęczona, bo chce do domu. Dwa jogurty nie pikają, ale lecą do torby — bo waga i tak nie działała, bo system się zawieszał, bo nikt nie przyszedł pomóc. Kamera to zarejestrowała. Ochrona zatrzymuje ją przy wyjściu. — Pani nie zapłaciła za dwa produkty. — Przepraszam, kasa się zacinała, musiałam… — Muszę spisać protokół. Dwa jogurty. Wartość: 7,58 zł. --- Trzy tygodnie później stoi w kuchni. Dzieci są w przedszkolu. Na blacie leży koperta z logo kancelarii prawnej. Ręce jej się trzęsą, kiedy ją otwiera — tak samo …Więcej
Zbawienie jest celem życia, który nadaje mu sens. Żyjemy w świecie mitologii, którą sami sobie wymyślamy. Podkreślamy konieczność sukcesów, samorealizacji, zabezpieczenia, posiadania i rozwoju. W tak skonstruowanej idei nowoczesnego życia zapominamy, że ono ma swój konkretny cel, który nadaje mu sens. Nie pamiętamy, że tak naprawdę w tym naszym życiu liczy się właściwie tylko zbawienie. Jezus nauczał, uzdrawiał, egzorcyzmował, modlił się i spotykał z ludźmi tylko po to, żeby im ułatwić przyjęcie zbawienia, które się dokonało przez Jego śmierć i zmartwychwstanie. Św. Paweł głosił Ewangelię tylko po to, aby innym zapewnić zbawienie ofiarowane przez Boga. Zbawienie jest celem życia, który nadaje mu sens. Bez perspektywy zbawienia, życie gubi swój sens. Staje się narracją hiobowej wieści o bezpowrotnym unicestwieniu w krainie umarłych. Może jest w nim sporo kolorów, ale na pewno brakuje tego jednego – koloru nadziei. Gdyby Jezus chciał, żebyśmy dostąpili pełni szczęścia już w …Więcej
Bracia i Siostry, Dzisiejsza Ewangelia jest krótka, ale uderza z mocą młota. Jezus nie wygłasza teorii. Nie proponuje pobożnej refleksji dla wybranych. On mówi wprost o tożsamości ucznia. Nie o tym, co mamy robić od czasu do czasu, ale kim mamy być. „Wy jesteście solą ziemi… Wy jesteście światłem świata” (Mt 5,13–14). Zwróćmy uwagę: Jezus nie mówi „macie być” ani „postarajcie się być”. On mówi: jesteście. To zdanie oznajmujące. Fakt. Prawda obiektywna wynikająca z chrztu. Jeśli należysz do Chrystusa, jesteś solą. Jesteś światłem. Niezależnie od tego, czy ci się chce, czy nie. Pytanie brzmi nie czy, ale jaką solą jesteś i jakim światłem świecisz. 1. Sól, która traci smak W czasach Jezusa sól była bezcenna. Nie tylko przyprawiała, ale chroniła przed zepsuciem. Bez niej mięso gniło. Jezus mówi jasno: jeśli sól zwietrzeje, nadaje się tylko do wyrzucenia. To jedno z najbardziej dramatycznych zdań Ewangelii. Sól traci smak, gdy miesza się z czymś obcym. Chrześcijanin traci smak,…Więcej
youtube.com/watch?v=Eqo6g_doKDQ Homilia wygłoszona podczas Mszy św. w V Niedziele Zwykłą w ciągu roku w parafii Przemienienia Pańskiego w Łukowie, 8 luty 2026 roku.
Historie robaczywych owoców, czyli niemiłosierna toksyczność grzechu. Zarówno Bóg, jak i szatan, pragną w człowieku zamieszkać. Bezdomne zło, czyhające na zewnątrz, chce staranować bramy naszego serca i zamieszkać, podobnie jak kiedyś Słowo zamieszkało między nami, zamieszkało w nas. Zło wtargnąwszy, staje się grzechem i osadza się każdorazowo w człowieku, jak patyna, tworząc coraz grubszą skorupę, aż do swoistej skamieliny. Dlatego Biblia mówi o zatwardziałym, nieczułym na Boga i dobro, mrocznym sercu. Grzech można popełnić, a popełnia się rzeczy nieprzystojne, niebezpieczne. Można go popełnić, ale nie można się nim fascynować, gdyż jest on przyjaźnią ze śmiercią. Wchłaniając, czyniąc „swoim” zło, jednocześnie człowiek zostaje zatruty i niezdolny do życia. Cywilizacja śmierci jest cywilizacją grzechu, budowaniem na kłamstwie. A co jest podstawowym kłamstwem? Jest ich kilka. To, że ziemia i historia należą do człowieka (a nie do Boga), następnie to, że wszystko podlega wolności …Więcej
Nawet grzech lekki też jest złem. A wielu go bagatelizuje, bo to ,,nie jest poważna rzecz". Grzechu ciężkiego co prawda, łatwo uniknąć, a nie należy lekceważyć lekkiego zła.
8 luty - wspomnienie liturgiczne ŚW. JÓZEFINY BAKHITY ,,Dla nas, którzy od zawsze żyjemy z chrześcijańską koncepcją Boga i przywykliśmy do niej, posiadanie nadziei, która pochodzi z rzeczywistego spotkania z Bogiem, jest już czymś z czego niemal nie zdajemy sobie sprawy. Przykład świętej naszych czasów może nam w jakiejś mierze dopomóc w zrozumieniu tego, co oznacza po raz pierwszy i rzeczywiście spotkać Boga. Myślę o Afrykance Józefinie Bakhicie, kanonizowanej przez papieża Jana Pawła II. Urodziła się około 1869 roku — sama nie znała precyzyjnej daty — w Darfurze w Sudanie. W wieku dziewięciu lat została porwana przez handlarzy niewolników, była bita do krwi i pięć razy sprzedawana na targach niewolników w Sudanie. Ostatecznie, jako niewolnica, znalazła się na służbie u matki i żony pewnego generała, gdzie każdego dnia była chłostana do krwi. Pozostały jej po tym do końca życia 144 blizny. W 1882 roku została kupiona przez pewnego włoskiego kupca dla włoskiego konsula …Więcej
Jesteśmy obecnie świadkami coraz częstszych ataków na wiarę, symbole religijne i duchownych w Polsce. Ich przejawem jest dewastowanie kapliczek, usuwanie krzyży, wtargnięcia, profanacje i demolowanie kościołów, ataki słowne i fizyczne na kapłanów. Zamiast wzmocnić ochronę chrześcijan, obecny rząd chce złagodzić kary za obrazę uczuć religijnych, dając tym samym większe przyzwolenie na tego typu akty. Nie możemy się na to zgodzić! Podpisz petycję: W Obronie Chrześcijan - Podpisz petycję!
Co niszczy autorytet Kościoła? Kościół to nie tylko Chrystus Pan, aniołowie i święci. Tutaj, na ziemi, Kościołem jesteśmy my. Do zbawienia jesteśmy dopiero wezwani, a niekiedy zachowujemy się tak, jakby nam na jego osiągnięciu mało zależało. Nasze ułomności, a zwłaszcza nasze grzechy, mogą autorytet Kościoła niemało zaciemniać. Pan Jezus mówił nam o tym zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35) – mówił. Ale mówił też z gniewem do faryzeuszy, a w gruncie rzeczy do nas wszystkich: „Sami nie wchodzicie do królestwa i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą” (Mt 23,13). Już w czasach apostolskich grzechy wyznawców Chrystusa osłabiały autorytet Kościoła. „Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza wśród pogan” (1Kor 5,1n) – oburzał się na Koryntian Apostoł Paweł. Później musiał upominać duchownych, ażeby nie byli „chciwi …Więcej
Bracie, po co ta spowiedź? Często pytacie mnie, jak to jest być po drugiej stronie kratki konfesjonału. Ale prawda jest taka, że ja też się spowiadam i też miewam te same dylematy, co każdy z was. Z góry zaznaczam, że jeśli ktoś nie rozumie potrzeby tego Sakramentu to proszę o powstrzymanie się przed złośliwymi komentarzami. Dziękuję. Więc kilka słów. Pewnie oczywistych. Wiecie co my bardzo potrafimy skomplikować coś, co w założeniu ma nam pomóc. Zauważyliście, że często idziemy do spowiedzi jak do urzędu skarbowego? Starannie przygotowujemy listę, żeby „wszystko się zgadzało”, boimy się, że o czymś zapomnimy i „transakcja” nie dojdzie do skutku. Zapominamy o tym co jest niby oczywiste i fundamentalne, że Bóg nie jest księgowym. On nie czeka na twoją listę błędów, żeby ją odhaczyć. On czeka na ciebie. Tak! Kiedy grzech odnosimy bardziej do relacji to wtedy nie jest przede wszystkim złamanie przepisu, ale osłabienie więzi, która ucierpiała. Dlatego też spowiedź ma formę spotkania …Więcej
"Bóg nie jest księgowym. On nie czeka na twoją listę błędów, żeby ją odhaczyć. On czeka na ciebie. Tak! Kiedy grzech odnosimy bardziej do relacji to wtedy nie jest przede wszystkim złamanie przepisu, ale osłabienie więzi, która ucierpiała. Dlatego też spowiedź ma formę spotkania z drugim człowiekiem." "Zwykle też niezbyt dobrze się kojarzy tzw. „pokuta za grzechy” na końcu" --- Nowomowa typowa dla nowej religii, która odrzuca lub przeinacza to co katolickie. Dla ignoranta, który powyższe brednie pisał: cały sakrament nazywa się Pokutą i tak został zdefiniowany przez Kościół m.in. Sobór Florencki (Exultate Deo): "Czwartym sakramentem jest Pokuta, której materią są jakby akty penitenta podzielone na trzy części. Pierwszym jest skrucha serca, która polega na żalu za grzech popełniony wraz z postanowieniem by nie grzeszyć w przyszłości. Drugim jest ustna spowiedź polegająca na tym że grzesznik wyznaje integralnie kapłanowi wszystkie grzechy, których rachunku dokonał. Trzecim …Więcej